|
Blog > Komentarze do wpisu
Resident Evil: ZagładaObrazów traktujących o walce z nie do końca martwymi zwłokami mamy co niemiara, ale mimo to wciąż powstają kolejne, w sumie coraz to gorsze, pozycje. Nie należę do miłośników tego typu horrorów, niemniej zdarzyło mi się obejrzeć parę tytułów z krwiożerczymi nieumarłymi w roli głównej. Dziś chciałbym napisać Wam co nieco o trzeciej części trylogii Resident Evil, jakże mocno związanej z tematyką zombie. Tradycyjnie zacznijmy od fabuły. Niedaleka przyszłość, Ziemię pustoszy morderczy wirus, który unicestwia dosłownie wszystkie żywe organizmy, po czym wskrzesza je, pod postacią odpychających bestii. Przez zrujnowane Stany przemierza konwój samochodów w poszukiwaniu ocalałych, żywności i paliwa. Tymczasem w jednym z kilkunastu podziemnych ośrodków trwają spokojnie badania biologiczne, prowadzone przez korporację Umbrella, dzięki której powstał ów wirus. Cała sytuacja zaczyna powoli przerastać także i zarząd firmy, dla którego najważniejszymi priorytetami staje się przejęcie kontroli nad nieumarłymi oraz odnalezienie Alice. Dla niewtajemniczonych, Alice (Milla Jovovich) to jeden z eksperymentów korporacji, konkretnie istota obdarzona niezwykłymi zdolnościami. Co prawda Alice nie potrafi latać, jednak prócz większej wytrzymałości, czy zwinności, posiada również pewną bardzo przydatną umiejętność, ale konkretów dowiecie się już z filmu. Kobieta podobnie, jak ludzie z konwoju, podróżuje po USA, starając się dopomóc niedobitkom epidemii, którzy z kolei by przetrwać, nie zawsze zawracają sobie głowę moralnością. Pora na ocenę. Obraz oczywiście nie należy do najwybitniejszych. Historia jest na tyle banalna, że praktycznie nie wymaga od nas ani krzty inteligencji, ale w przypadku tego rodzaju kina to raczej pozytyw. Tak w ogóle film przypomina jeden wielki zlepek kilku fajnych scen, w które scenarzysta postanowił niedbale wpleść fabułę i zadowolony z siebie zgarnął gażę. Niby mamy tutaj do czynienia z adaptacją popularnej gry, jednak tak, jak w przypadku poprzednich części, tak i tym razem reżyser (Russell Mulcahy) jedynie zapożycza wygodne dlań wątki. Innymi słowy, fani oryginalnego tytułu po raz kolejny mogą poczuć się mocno urażeni. Oprawa wizualna również nie zachwyca. Komputerowo wygenerowane sceny wręcz rażą brakiem dbałości o szczegóły, a od czasu do czasu pojawiające się zombie prędzej wywołują uśmiech politowania niźli strach. Na szczęście w filmie nie brakuje widowiskowych walk i niczym nieuzasadnionej agresji. Wszystkiemu sprzyja dość dobrze dobrana ścieżka dźwiękowa. Akcja generalnie przez cały czas utrzymuje właściwe tempo, przy czym jedynie momentami budzi w nas napięcie. Niestety obraz jest mało klimatyczny i tak, jak już wspominałem, niespójny - trochę tu Mad Maksa, Hitchcocka, survival horroru i bajeczki science-fiction. Odnoszę wrażenie, że film warto obejrzeć tylko i wyłącznie dla Alice. I choć Milla Jovovich przez ostatnie kilka lat straciła nieco ze swojego uroku, tak tradycyjnie w każdej scenie przyciągała mój wzrok. Swoją drogą to ciekawe, bo aktorka nie jest nawet w moim typie, no ale niektóre kobiety mają w sobie to "coś". Po drugiej stronie barykady mamy doktora Isaacs'a - bezwzględnego naukowca na usługach Umbrelli. Iain Glen wykreował naprawdę komiczną postać łączącą w sobie wszystkie cechy typowego, nie w pełni zrównoważonego "bad guy'a"... Wygląda na to, że RE: Extinction powstał głównie po to, by wypełnić lukę czasową pomiędzy drugą a czwartą częścią (Afterlife), której premiera zostanie zapowiedziana prawdopodobnie w 2010 roku. Pewnie z chęcią obejrzę kolejną odsłonę cyklu, choć na dzień dzisiejszy bardziej interesuje mnie animacja "Resident Evil: Degeneration", która w przeciwieństwie do filmu w całości skupi się na wątkach pochodzących z konsolowego oryginału. Na marginesie, ponieważ RE3 powstał dzięki wytwórni Screen Gems należącej do Sony, w filmie spotkamy się z dość nachalnym przykładem promocji (product placement) laptopów japońskiego giganta marki VAIO. Zobacz także: poniedziałek, 21 kwietnia 2008, stl
TrackBack
Komentarze
2008/04/21 21:48:40
Podoba mi się, że film ani przez moment nie stara się udawać ambitnego kina, tak jak np. 28 tygodni później. Nie mamy tutaj nadmiernej dawki patetycznego bełkotu, czy filozoficznych bzdur. Bardzo dobrze, że Cię zachęciłem, bo mimo wielu moich cierpkich słów, myślę, że nie zaszkodzi zmarnować tych 95 minut ;)
2008/04/22 16:44:13
nie zaszkodzi zmarnować
a może po prostu...te 95 nie jest mimo wszystko zmarnowane? Nie można żyć ciągle ambitnymi filmami :) 2008/04/22 21:16:41
Oczywiście zgadzam się, nie można :) A co do marnowania czasu, hmm to już indywidualna sprawa - dla mnie np. to nie była żadna strata.
2008/04/23 22:40:26
Melduję, że obejrzałam. Mi się film podobał i z niecierpliwością będę wyczekiwać następnej części.
Nie zawiodłam się bo przystąpiłam do oglądania jak do klasycznego, uroczego filmu będącego pierwzowzorem kina o zombie. Jak na takie kino, jestem zadowolona :) |
|
Owszem, motyw zombie jest już trochę wymięty, ale to resident evil było przodownikiem tej ich sławy. Oczywiście, wpierw gra (która była moją pierwszą grą w życiu), która notabene jest wg mnie straszniejsza.
Milla Jovovich jest super, stwierdzę to też jako dziewczyna. Jest piękna, ale nietypowo. Szkoda tylko, że jej ogólna filmografia jest...taka przecietna..;)
Pomimo krytyki - zachęciłeś mnie ;D