Kategorie: Wszystkie | COM.iks | Film | Fotografia | Gry | Internet | Media | Muzyka | Ogólne | Reklamy | Seriale | Techniczne | Tutoriale | Wideo
RSS
sobota, 25 kwietnia 2009
lans

Zaprawdę, przyszło nam żyć w ciekawych czasach. Okazuje się, że dla niektórych osób plastikowy kubek z zielonym nadrukiem to swego rodzaju nobilitacja, a wręcz wyznacznik statusu społecznego.

Kubek z tej kawiarni (red. Starbucks) kojarzy się z zabieganym mieszkańcem miasta. A przecież jak zabiegany, to i zamożny.

Cóż, nienażarty konsumpcjonizm sprawia, że logotypy znanych marek urastają do rangi symboli. To smutne, a przede wszystkim niepokojące, że międzynarodowe korporacje z taką łatwością napełniają nasze puste głowy aromatycznymi pseudoideologicznymi bzdurami, wedle których później staramy się żyć.

Starbucks to styl życia, tu przychodzą ludzie wyluzowani, ale jednocześnie dobrze sytuowani, kosmopolici.

Niczym stado bezmyślnych baranów pragniemy postępować wedle gotowych schematów podsuwanych nam przez speców od marketingu. Naprawdę nie pojmuję, jakim prawem kubek, z którego sączę poranną kawę, może zdefiniować moją osobę...

Tak, czy inaczej nie ulega wątpliwości, że tekst z którego pochodzą powyższe cytaty bardziej przypomina nieudolną reklamę, niźli rzetelny artykuł. Niemniej wydaje mi się, że bez większego problemu znajdziemy wokół siebie ludzi, których poglądy są równie upośledzone.

czwartek, 23 kwietnia 2009
pinky_i_mozg

Postanowiłem lekko uwspółcześnić jedną z moich ulubionych kreskówek.

niedziela, 12 kwietnia 2009

Święta w pełni, na szklanym ekranie tradycyjnie królują wyłącznie powtórki, pora zmienić kanał. "Machu Picchu Post" to krótkometrażowa animacja, opowiadająca historię niecodziennego spotkania chłopca oraz pilota poczty lotniczej. Film może i nie powala ilością detali, a fabuła jest prosta, niczym konstrukcja cepa, to jednak obraz ogląda się równie dobrze, co produkcje Pixara.

Kolejna animacja, jaką chciałbym Wam dziś zaprezentować jest nieco bardziej wymagająca. "From the hoop" to historia zainspirowana życiem Earla Manigaulta - jednego z lepiej zapowiadających się koszykarzy ubiegłego wieku, który wskutek uzależnienia od narkotyków zmarnował swoje szanse na występy w zawodowej lidze koszykówki NBA. Earl dopiero pod koniec życia zdecydował się na walkę z wyniszczającym go nałogiem, wtedy to zaangażował się także w organizowanie turniejów dla młodzieży z Harlemu, zatytułowanych "Walk Away From Drugs".

Całość jest zrealizowana bardzo sprawnie, zwłaszcza jeśli chodzi o ścieżkę dźwiękową, która wyśmienicie podkreśla nastrój poszczególnych scen. Pod względem graficznym animacja prezentuje się bardzo przyzwoicie, świetna praca kamery i ciekawe efekty wizualne naprawdę robią wrażenie, jestem na tak.

Zobacz także:

czwartek, 05 marca 2009
quake_live_is_alive

Mam bardzo dobrą wiadomość dla wielbicieli gier FPS, a już w szczególności miłośników Quake'a III. Otóż całkiem niedawno najnowszy tytuł id Software, czyli Quake Live, opuścił zamkniętą fazę beta. Jako zagorzały fan Q3 oczywiście nie mogłem sobie odmówić tej przyjemności i od razu zabrałem się za "testy".

Ale od początku, czym dokładnie jest Quake Live? QL to po prostu typowa sieciowa strzelanka do złudzenia przypominająca trzecią część Quake'a III z zainstalowanym dodatkiem Q3 Team Arena. Co ciekawe gra jest w pełni darmowa i działa z poziomu przeglądarki (Fx2+, IE7+). Quake Live posiada również tryb pełnoekranowy, choć bez względu na ustawienia, wyboru areny oraz rodzaju rozgrywki dokonujemy za pośrednictwem strony internetowej. Na chwilę obecną gra działa wyłącznie pod Windows XP/Vista, ale autorzy obiecują wsparcie dla Linuksa oraz Mac OS X.

Proces rejestracji jest bardzo prosty. Zaraz po wypełnieniu formularza oraz potwierdzeniu adresu e-mail, zostaniemy poproszeni o zainstalowanie niezbędnego pluginu. W dalszej kolejności czeka nas krótki test uwieńczony walką z botem, dzięki czemu system ustali nasz poziom zaawansowania, na podstawie którego dobierze odpowiednich przeciwników. Niestety, zapewne wskutek dużego zainteresowania tytułem, statystyki graczy chwilowo przestały działać, dlatego też możliwe, że nie zawsze przyjdzie nam stoczyć ciekawy pojedynek. W każdym razie widać postępy, bowiem jeszcze niedawno, by dopchać się do rozgrywki, musiałem odczekać swoje w dość długiej kolejce, a teraz nawet jej nie zauważam. Tym niemniej PunkBuster nieustannie daje w kość - już nie raz wyleciałem z areny przez jego widzimisię.

Rozgrywka praktycznie niczym nie różni się od pierwowzoru, choć mam wrażenie, że ktoś utemperował BFG ;) Najbardziej zmieniły się areny - niektóre zyskały nowe elementy, natomiast inne stały się nieco kompaktowe. Do standardowych trybów gry, czyli: Free for All, Duel, Team Deathmatch, Instagib, czy Capture the Flag dołączyła "Clan Arena", czyli w skrócie drużynowy Last Man Standing.

Pod względem graficznym Quake Live wygląda, jak lekko poprawiony Quake III Arena (mapy wzbogacone o nowe detale, czy tekstury prezentują się naprawdę nieźle). Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie brak krwi oraz lekko nieczytelny HUD, ale to tylko kwestia przyzwyczajenia. Jeśli chodzi o dźwięki oraz melodie w tle - nic nas raczej nie zaskoczy, może poza paroma wyjątkami.

Fajnie, ale gdzie jest haczyk? Nie ma żadnego haczyka, choć prawdopodobnie liczne bannery z napisem "Quake Live" rozsiane po wszystkich arenach, niebawem zapełnią się hasłami reklamowymi. Tak, czy inaczej Quake Live to dla mnie strzał w dziesiątkę, ukłon dla id Software.

czwartek, 26 lutego 2009

Tak, nareszcie ukończyłem od dawien dawna zapowiadany szablon dla Bloksa. Portowanie Wood.n bez dwóch zdań zajęło mi niesamowicie dużo czasu, ale za to layout prezentuje się dokładnie tak, jakbym tego sobie życzył. Zanim jednak skupimy się na konkretach, chciałbym zaprezentować Wam filmik, obrazujący kolejne etapy powstawania stylu:

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 55

Goście

Mini blog

Blip

Treść bloga dostępna jest na licencji Creative Commons. by-nc-nd

stat4u