Internet

środa, 18 lutego 2009
cala_prawda_o_blox

Parę dni temu za sprawą jednego z administratorów Bloksa, trafiłem na pewien artykuł, a dokładnie test porównawczy popularnych platform blogowych oraz swego rodzaju poradnik dla początkujących blogerów. Oczywiście w szacownym gronie starannie przetestowanych serwisów znalazł się Blox.pl.

Niestety po zapoznaniu się z tekstem oraz dołączoną do niego tabelą obrazującą wyniki, mogę spokojnie zaryzykować stwierdzenie, że autor ww. poradnika nie raczył nawet odwiedzić panelu administracyjnego Bloksa. Z tego właśnie powodu postanowiłem przygotować dla Was własną ocenę platformy, opartą na faktach.

Możliwości:

  • Szybkość działania - Blox generalnie działa dość szybko, niemniej ze względu na strukturę szablonów (czytaj tabele) ładowanie stron przy mało sprzyjających warunkach, znacznie się wydłuża. Ostatnimi czasy występują również sporadyczne przerwy w działaniu.

  • Tagi - Jakieś dwa lata temu coś słyszałem na temat ich wprowadzenia ;)

  • Kategorie - Organizowanie wpisów na Bloksie odbywa się przede wszystkim za pomocą kategorii. Każda kategoria posiada swój własny kanał RSS podlinkowany w nagłówku bloga, dzięki czemu czytelnik zyskuje opcję śledzenia jedynie wybranych publikacji. Nazwę, jak również opis danej kategorii możemy swobodnie modyfikować, nie wpływając przy tym na jej permalink.

  • Pingowanie - W chwili obecnej Blox pozwala na pingowanie (czyli powiadamianie o nowych wpisach) trzech serwisów, zajmujących się indeksowaniem treści: Technorati, Google Blog Search i Blogfrog.

  • Linki/Blogroll - Odnośniki do innych stron, czy też własnych wpisów umieszczane są w panelu bocznym. Użytkownik może je dowolnie modyfikować, opisywać, dzielić na sekcje tematyczne, a także zmieniać ich kolejność (ostatnia opcja nieco kuleje). Dla ułatwienia każdy dziennik posiada specjalny link "Dodaj blog do ulubionych".

  • Wpisy na hasło - Blox nie oferuje żadnych mechanizmów zabezpieczających pojedyncze notki przed wzrokiem niepożądanych czytelników, aczkolwiek pozwala na ograniczenie dostępu do całego bloga.

  • Dodatkowe sposoby pisania - Serwis Agory posiada API zgodne z Bloggerem oraz MetaWeblog, co umożliwia blogowanie np. z poziomu przeglądarki, bądź paru desktopowych aplikacji, czy sieciowych edytorów. Oprócz tego istnieje możliwość umieszczania wpisów za pomocą SMS'ów albo MMS'ów.

  • Edytor WYSIWYG - W dzisiejszych czasach prawie każda platforma blogowa udostępnia wygodny edytor tekstu, dzięki któremu komponowanie wpisów staje się dziecinnie łatwe. Nie inaczej jest w przypadku Bloksa, który w ręce użytkownika oddaje dwa edytory WYSIWYG (oraz prosty formularz dla bardziej zaawansowanych).

  • Moderowanie komentarzy - Blox, co prawda nie umożliwia edytowania komentarzy, ale pozwala na ich usuwanie oraz wstępną preselekcję. W razie czego istnieje możliwość wyłączenia komentarzy pod wskazaną notką, bądź wszystkimi wpisami.

  • Śledzenie komentarzy - Każda notka posiada swój własny kanał RSS z ostatnimi komentarzami. Tak, czy inaczej czytelnicy równie dobrze, mogą śledzić wszystkie dyskusje toczące się na łamach danego bloga, za sprawą zbiorczego kanału informacyjnego.

  • Multi User - Prowadzenie bloga wraz ze grupką znajomych to naprawdę żaden problem. Niestety platforma nie nadaje się do ambitniejszych zastosowań (np. blog firmowy) ze względu na brak zaawansowanych opcji uprawnień.

  • Własne podstrony - Blox pozwala na utworzenie do 20 podstron.

Technologia:

  • Szybkość wdrażania nowych technologii - Blox z pewnością nie stoi w miejscu, co jednak nie oznacza, że prędkość wdrażania nowych funkcji można uznać za satysfakcjonującą. Innymi słowy platforma nieco odstaje od takich serwisów, jak Jogger, czy Blogger.

  • Wykrywanie spamu w komentarzach - Standardowym zabezpieczeniem, chroniącym przed niechcianymi komentarzami, jest czarna lista zawierająca zastrzeżone słowa oraz domeny. Właściciel bloga może ją wyłączyć, bądź uzupełnić o własne pozycje.

  • CAPTCHA - Kolejnym zabezpieczeniem stosowanym na Bloksie jest system weryfikacji komentujących za pomocą specjalnych obrazków (z reguły mało czytelnych dla botów), czyli tak zwana CAPTCHA.

  • Wsparcie dla OpenID - Blox nie wspiera OpenID, a szkoda.

  • Importowanie danych - Nie ma takiej możliwości.

  • Wątki RSS/Atom - Każdy dziennik dysponuje, co najmniej kilkoma kanałami RSS (ostatnie wpisy, komentarze, notki z wybranej kategorii). Niestety brak dostępu do jakichkolwiek opcji konfiguracyjnych sprawia, że współpraca z takimi serwisami, jak FeedBurner, czy Feed43 pozostawia wiele do życzenia. Warto również nadmienić, że wpisy starsze niż 4 tygodnie nie są dłużej uwzględniane w głównym kanale informacyjnym.

Wsparcie techniczne i dodatki:

  • Pluginy i dodatki - Blox generalnie nie posiada żadnych oficjalnych rozszerzeń, czy dodatków. Aczkolwiek istnieje parę skryptów, przygotowanych przez samych użytkowników, które cieszą się niemałą popularnością wśród społeczności serwisu.

  • Szablony - Użytkownicy Bloksa mają do dyspozycji kilkanaście szablonów, niestety w większości dość mało estetycznych. Na szczęście istnieje możliwość edycji kodu CSS, dzięki czemu każdy może dowolnie zmodyfikować wygląd swojego bloga. Oczywiście niezbędna jest odpowiednia wiedza w tym zakresie, aczkolwiek wiele osób udostępnia własne szablony autorskie, których "instalacja" nie należy do zanadto wymagających. Edycja kodu źródłowego HTML, za wyjątkiem pola przeznaczonego na widgety oraz inne tego typu wlepki, jest wyłączona.

  • Pomoc techniczna autorów i społeczności - Zarówno użytkownicy, jak i administratorzy Bloksa w miarę możliwości starają się odpowiadać na wszystkie pytania zadawane na forum serwisu. A w razie czego zawsze można zajrzeć do Wiki albo FAQ.

Podsumowanie, czyli plusy i minusy:

  • Możliwość wypromowania bloga na jedynce portalu Gazeta.pl
  • Relatywnie duże możliwości konfiguracji (na tle konkurencji)
  • Pomocna społeczność
  • Niechlujny kod HTML
  • Niepokojący kierunek rozwoju serwisu
  • Zewnętrzny formularz komentowania
ocena Blox.pl
niedziela, 23 listopada 2008

Podobno blogosfera umiera. Znaczy wygląda na to, że powinienem spakować wszystkie swoje zabawki i czym prędzej uciekać z tego tonącego okrętu, wokół którego już krążą reklamodawcy, niczym wygłodniałe rekiny. Tak, nader błyskotliwa alegoria, ale o co dokładnie się rozchodzi?

Otóż Nicholas Carr niedawno ogłosił śmierć blogosfery. Według niego blogi prowadzone przez amatorów zeszły na dalszy plan, ustępując miejsca profesjonalnym serwisom, które niegdyś tworzyli zwykli pasjonaci. Owe serwisy, wciąż w zaparte tytułują się blogami, choć nawet ich oprawa wizualna przypomina bardziej wortale tematyczne, niźli blogi.

Oczywiście wszystkiemu winna jest komercjalizacja. Okazuje się bowiem, że internetowe dzienniki to świetny nośnik informacji, za pośrednictwem którego dość łatwo można dotrzeć do określonej grupy tak zwanych konsumentów. W efekcie popularne blogi zapełniają się reklamami, nierzadko przy okazji tracąc swój pierwotny klimat i charakter. Tak, jak kiedyś napisałem:

Polska blogosfera leniwie nadrabia zaległości i powoli przekonuje do siebie coraz to liczniejszą grupę reklamodawców. Oczywiście niesie to za sobą określone konsekwencje i tak już teraz możemy zaobserwować swego rodzaju walkę o czytelnika, w której rolę oręża pełnią częste aktualizacje i chwytliwe nagłówki. Utrzymanie odpowiedniego ruchu na stronie staje się głównym priorytetem, podczas gdy selekcja materiałów urasta do rangi luksusu. A to z kolei prowadzi do biernego powielania treści, co chyba lekko kłóci się z istotą blogowania.

Czy w związku z powyższym blogosfera autentycznie kona? Hmm, nie wydaje mi się, blogi zbyt mocno wrosły w fundamenty Internetu - innymi słowy stały się jego nierozerwalną częścią, tak jak serwisy społecznościowe, czy portale. Skąd zatem ten nieprzyjemny zapach unoszący się w powietrzu? Cóż, Carr ma odrobinę racji. Część blogosfery faktycznie umarła wskutek, nazwijmy to "ewolucji", co poniektórych blogów. A stronę nastawioną przede wszystkim na zysk, przy której krząta się grupka, nie do końca zorientowanych w temacie redaktorów, ciężko już tytułować mianem internetowego dziennika. Moją myśl idealnie obrazuje ten oto komiks.

Blog to dla mnie pewnego rodzaju forma ekspresji, to przestrzeń, w której panuje subiektywna myśl, to w końcu pasja i zaangażowanie, charakteryzujące jego twórcę. Blogosfery wcale nie tworzą blogi, tak naprawdę tworzą ją ludzie. Rzecz jasna to tylko jedna z wielu definicji, a wy możecie się z nią zgadzać albo nie. W każdym razie moim zdaniem blogosfera wciąż żyje i pomimo niezdrowego zainteresowania ze strony speców od marketingu, trzyma się całkiem nieźle i oby tak dalej, czego Wam i sobie życzę.

Zobacz także:

niedziela, 31 sierpnia 2008

Dziś BlogDay, czyli dzień w którym blogerzy polecają swoim czytelnikom, pięć godnych uwagi blogów. Tym razem, zamiast przeszukiwać blogosferę, postanowiłem sięgnąć po sprawdzone tytuły, które już zdążyły zadomowić się w moim własnym czytniku RSS.

  • Osocio - Blog poświęcony szeroko pojętej reklamie społecznej oraz kampaniom non-profit.
  • Platige Image Community - Blog naszego rodzimego studia animacji, którego dzieła, na co dzień, możemy podziwiać w polskiej telewizji. Na stronie znajdziemy newsy, zapowiedzi nowych tytułów oraz ostatnio zrealizowane produkcje.
  • Fubiz - Codzienna dawka wizualnej inspiracji, poczynając od grafiki, przez ilustracje, po design i fotografię.
  • No fat clips! - Często aktualizowana lista różnego rodzaju animacji, filmów krótkometrażowych i wizualnych eksperymentów.
  • Feed - Coś dla miłośników kreatywnej reklamy i animacji komputerowej.
niedziela, 17 sierpnia 2008

Słyszeliście może o Slow Blog Manifesto? Ja dowiedziałem się o tej nietypowej inicjatywie dopiero parę dni temu, za sprawą wpisu Michała P. Pręgowskiego. Ale w sumie to nic dziwnego, że ów manifest spisany w 2006 roku, do tej pory nie zdobył szczególnej popularności, skoro jego postulaty stoją w zdecydowanej opozycji do dzisiejszych trendów.

Filozofia Slow Blog Manifesto zakłada, że czasami lepiej zachować milczenie, przeczekać wszechobecny zgiełk i uspokoić myśli. Chodzi o to, by nasze stanowisko w danej sprawie dojrzało, stając się w pełni ukształtowanym i wartościowym przekazem. Manifest neguje również reguły determinujące tempo i formę publikacji, narzucane nam przez wujka Google. Innymi słowy - promuje kreatywność, wykraczającą poza ramy ogólnie przyjętych schematów, górnolotnie rzecz ujmując.

Faktycznie w dobie lifestreamingu, wartość merytoryczna publikowanych treści schodzi na dalszy plan. Serwisy mini- i microblogowe święcą tryumfy. Nasze czytniki RSS każdego dnia wypełniają się setkami nowych wiadomości, a my w efekcie, wręcz toniemy w strumieniach informacji. Nic dziwnego, że nie rzadko ze wstrętem spoglądamy na nieco obszerniejsze artykuły.

Polska blogosfera leniwie nadrabia zaległości i powoli przekonuje do siebie coraz to liczniejszą grupę reklamodawców. Oczywiście niesie to za sobą określone konsekwencje i tak już teraz możemy zaobserwować swego rodzaju walkę o czytelnika, w której rolę oręża pełnią częste aktualizacje i chwytliwe nagłówki. Utrzymanie odpowiedniego ruchu na stronie staje się głównym priorytetem, podczas gdy selekcja materiałów urasta do rangi luksusu. A to z kolei prowadzi do biernego powielania treści, co chyba lekko kłóci się z istotą blogowania.

Czy wobec tego Slow Blog Manifesto ma jakąkolwiek rację bytu? Cóż, moim zdaniem tak. W końcu nie każdy ma ochotę ślepo podążać po wyznaczonych ścieżkach. Co nie zmienia faktu, że przecież wszystko jest dla ludzi. Odnoszę tylko wrażenie, że w tym całym kolorycie, gdzieś po cichu zatraca się tzw. pasja.

A tak na marginesie, stałych czytelników serdecznie zapraszam do wypełnienia bardzo krótkiej ankiety na temat tego oto bloga (to dosłownie parę pytań).

czwartek, 31 lipca 2008
kodeks_blogerow

Mniej więcej na początku lipca szumnie wystartowała inicjatywa, mająca na celu uporządkowanie relacji pomiędzy blogerami a specjalistami od marketingu, którą pomysłodawcy dumnie ochrzcili mianem "Kodeksu współpracy z blogerami". Ów zbiór zasad składa się dokładnie z ośmiu punktów, których treść to w zasadzie oczywista oczywistość, co zresztą przyznali sami autorzy i trudno się z nimi nie zgodzić. Dla przykładu przytoczę trzy pierwsze paragrafy:

Wymiana informacji między Firmą a Blogerem powinna opierać się na zasadach dobrowolności, otwartości i wzajemnego szacunku.

W kontaktach z Blogerem, Przedstawiciel Firmy powinien zawsze wyjaśnić: kim jest, jaką firmę reprezentuje i jaki jest jego cel. Jeśli inicjatorem kontaktu jest Bloger, powinien on zawsze wyjaśnić, kim jest i jakie są jego intencje.

Przedstawiciel Firmy nie powinien nigdy nakłaniać innych, by oszukiwali Blogera i jego Czytelników, jak również wywierać nacisku na Blogera by kłamał w jego imieniu lub zatajał szczegóły pochodzenia informacji/produktu.

Po prawdzie nie wiem czemu ma służyć ten projekt. Jeśli ktoś ma problem z tak elementarnymi kwestiami to zapewne nie uczęszczał na lekcje religii bądź etyki w podstawówce. Oczywiście wpadki pracowników agencji reklamowych, co jakiś czas przewijają się przez blogosferę, ale ich przyczyną nie jest brak jasno przedstawionych zasad współpracy z blogerami, a naiwność, słaba wiedza techniczna i chęć, jak najlepszego wypromowania danej marki, czy produktu.

Na oficjalnej witrynie Kodeksu możemy przeczytać, że autorom inicjatywy zależy na tym, by niedawno dostrzeżony potencjał blogosfery został wykorzystany z pożytkiem dla blogerów, czytelników oraz firm. Chodzi przede wszystkim o transparentność, czyli jasno określone warunki współpracy reklamodawców z blogerami, które w żaden sposób nie będą godzić w interesy czytelników. Tylko nie wydaje mi się, ażeby parę akapitów nagle odmieniło oblicza speców od public relations.

Kodeks w założeniu ma promować etyczne standardy i pomagać blogerom w zachowaniu ich wiarygodności, ale formą przypomina pokazowe manifesty. Zatem, zawieśmy na blogach zajefajne wlepki zwiększające naszą wiarygodność. Pokażmy całemu światu, że zawsze kierujemy się tylko i wyłącznie dobrem czytelników. Tak, doczekaliśmy się czasów, w których własną uczciwość należy bezwzględnie podkreślać na każdym kroku. Ech, męczy mnie już to niezdrowe zainteresowanie blogosferą, komercja, sponsorowane wpisy, umizgi reklamodawców i tak dalej. Czy kolejna etykietka faktycznie coś tu zmieni? A może to magiczny amulet chroniący od złych pokus...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13
longway

Mini blog

Treść bloga dostępna jest na licencji Creative Commons. by-nc-nd

stat4u